Cudze chwalicie…Gostynińsko – Włocławski Park Krajobrazowy w obiektywie onthebike.com
"Jeśli jesteś fanem dwóch kółek, jeśli masz rower górski i chciałbyś się do nas przyłączyć ta informacja jest właśnie dla Ciebie."
"W każdy weekend, najczęściej w niedzielę zapraszamy na wspólne kółko po okolicach Pabianic. Zbiórka o godz. 8.50 na parkingu przy McDonalds. Typowa trasa to dystans 30-50km, w większości lasami. Tempo zazwyczaj spacerowe i zawsze dopasowane do pozostałych uczestników. Nieważne czy jesteś kobietą czy mężczyzną, czy masz lat 15 czy 55 – jeśli tylko lubisz rower i masz pozytywne usposobienie to z pewnością zrobimy wspólnie przyjemny trip."
Tak brzmi zachęta do wspólnego przeżywania atrakcji krajobrazowych jaka płynie od grupki osób skupionych przy onthebike.com. Jest naprawdę bardzo ciekawie i o tym możecie przekonać się sami na fotogalerii poniżej, oczywiście z oryginalnymi wpisami autorów zdjęć.
Ruszamy…
Między jeziorami – Gostynińsko – Włocławski Park Narodowy.
Plan na sobotę przewidywał Enduro Trails w Bielsku. Niestety plany mają to do siebie, że biorą w łeb i tak właśnie było tym razem. Jako alternatywę wybieramy Gostynińsko – Włocławski Park Krajobrazowy a właściwie jego wschodnią część. Sponsorem miejsc parkingowych oraz punktem startu/mety zostaje poczta w Lucieniu.

Startujemy dobrze przed 8 AM. W Lucieniu nasz wzrok przyciąga budynek kościoła. Kto mi powie w jakim stylu jest ta budowla ??? Dla nas krzyżówka tematu Sindbada Żeglarza i Bliskich spotkań trzeciego stopnia ;-))

Z Lucienia szlakiem zielonym uciekamy w las. Wychodzi słoneczko, zapowiada się całkiem miły dzień.

Nie, nie trenuję jazdy na nartach ale pierwsze kilometry idą mocno w kończyny. Zabrałem najbardziej przewiewne rękawiczki i muszę się rozgrzewać bo wybór jest mi mocno „nie na rękę” z racji na to …

… że temperatura póki co trzyma się w okolicach zera a wszystko dookoła pokrywa szron.

Szybciutko dobijamy do pierwszego dziś jeziora.

Przejazd brzegiem Sumina dokładnie taki jak się spodziewaliśmy – są widoki, wąska ścieżka, dobra jazda.

Nad brzegiem totalny spokój – tafla wody niczym lustro mącona tylko przez wędkarzy, cisza, spokój.

Nad brzegami jeziora Sumino zabawiamy tylko chwilę. Trzymając się zielonego szlaku pięknymi, liściastymi lasami lecimy w kierunku Łącka.

Dookoła unosi się specyficzny, przyjemny zapach opadłych liści. Wąskie ścieżki liściastych zagajników …

… przeprowadzają nas wzdłuż jezior Łąckiego Dużego i Małego nad jezioro Zdworskie, gdzie robimy małą przerwę na zaprowiantowanie.

Robi się jakoś cieplej, słońce śmielej operuje po nieboskłonie co nie oznacza, że można zrzucać odzież.

Przy jeziorze Zdworskim zmieniamy szlak na czarny i następnie żółty by doturlać się do jeziora Ciechomickiego.

Ścieżka nad brzegiem jest zwyczajnie w dechę.

Wąsko, kręto a na trasie cała masa szyszek chmielu – prawie raj.

Przelot brzegiem jeziora Ciechomickiego przedłużamy jeziorem Górskim by w końcu …

… po przeskoczeniu drogi krajowej nr 60 …

… oraz linii kolejowej …

… dotrzeć nad jezioro Sendeńskie.

Nad brzegami trochę piachu co deko mi przeszkadzało ale w perspektywie …

… był już przelot leśnymi wąwozami (choć może bardziej pasowałoby określenie „okopami”) …

… w okolice Płocka nad brzeg Wisły.

Niebieski szlak nadbrzeżny prowadził nas dobre kilka kilometrów …

… aż nad jezioro Soczewka.

Co ja Wam będę mówił – przyroda w tym miejscu kładzie na łopatki.

Kolory dookoła, cała masa ptactwa, ślady po działaniu bobrów zwiastowały ciekawą przeprawę.

Chwilę dalej okazało się, że czekał nas rodzynek i clou całej wycieczki, którego spodziewałem się wertując mapę przed wyjazdem.

Niebieski brzegami Skrwy był strzałem w dziesiątkę.

Mało uczęszczany, dziki singiel nad samym brzegiem nie mniej dzikiej rzeczki musiał dawać potężny zastrzyk endorfin.

Do tego zrobiło się całkiem ciepło, las chronił przed wiatrem a ścieżka w większości biegła w wąwozie rzeki – super !!!

Dobrego nastroju nie psuje nawet kolec jeżyny kąsający rower Anki. Szybki serwis w tym sezonie mamy już opanowany do perfekcji. Swoją drogą w tym roku chyba wyrabiamy normę za poprzednie lata – może pora przejść na system bezdętkowy i zalewanie kół mlekiem ;-)))

Po szybkim klejeniu kontynuujemy niebieski.

Na całej długości szlak jest bezbłędny.

Najlepsze jest to, że jest dobrze oznaczony. Po drodze spotykamy znakarza, który właśnie odnawia malunki na drzewach. Szacun dla jego pracy bo poświęca weekend by jechało się lepiej. Hasło wyszło mi trochę jak z Platformy Obywatelskiej ale fakt jest faktem – dobre oznaczenia nie są regułą a tu nie można narzekać.

Niebieskim dobijamy pod Lucień ale po drodze zahaczamy jeszcze o jezioro Białe by na koniec nasycić oczy przyjemnymi widokami. Od jeziora zostaje nam chwila jazdy do Lucienia na parking pod pocztą, gdzie zostawiliśmy bajkowóz. Prawie 66km z przewyższeniem rzędu 580m jako substytut Enduro Trails w Bielsku sprawdziło się całkiem nieźle i coś mi mówi, że dalszą część tych okolic zwiedzimy niebawem. A w Bielsku też się pokażemy – w końcu cała Polska juz tam jeździ.
Pozdrowerek !!

A to jeszcze kilka słów od Dominika, administratora onthebike.com - Niebawem wybieramy się na kontynuację eksploracji tej okolicy bo wygląda na to, że potencjał pod rower jest w GWPK bardzo duży i nawet wielbiciele MTB znajdują coś dla siebie.
Roman Augustyniak
Podobało Ci się? Udostępnij!