Informacje Dziś, 11:19,

Czy twoje dziecko jest bezpieczne w szkole? Wyniki badania nie uspokajają

Dodaj pierwszy komentarz

Ponad połowa dorosłych Polaków uważa, że szkoły nie zapewniają uczniom wystarczającego poziomu bezpieczeństwa fizycznego, w tym ochrony przed agresją i przemocą. Przeciwnego zdania jest przeszło jedna trzecia badanych. Eksperci wskazują, że problemem mogą być nie tylko same zagrożenia, ale również sposób ich rozpoznawania, zgłaszania i reagowania na nie przez placówki oświatowe. Podkreślają też potrzebę skuteczniejszych procedur interwencyjnych, bezpiecznych kanałów zgłaszania przemocy oraz systemowego wsparcia szkół.



54,4% uczestników ogólnopolskiego badania (autorstwa UCE Research i platformy ePsycholodzy.pl) uważa, że polskie szkoły nie zapewniają obecnie uczniom wystarczającego poziomu bezpieczeństwa fizycznego, szczególnie w kontekście agresji i przemocy ze strony innych osób. Przeciwnego zdania jest 34,5% respondentów. Różnica wynosi niemal 20 punktów procentowych na niekorzyść pozytywnych ocen. Do tego wiadomo, że 11,1% ankietowanych nie potrafi się określić. Magdalena Kaszulanis ze Związku Nauczycielstwa Polskiego (ZNP), zastrzega, że badanie zostało przeprowadzone zaraz po atakach w Ostrołęce i pod Wyszkowem, więc jego wyniki należy wiązać ze wzrostem społecznego lęku po tych tragicznych wydarzeniach.

– Polskie szkoły są bezpiecznym miejscem. Nauczyciele, dyrektorzy i pracownicy szkół każdego dnia biorą odpowiedzialność za bezpieczeństwo dzieci. Reagują na wszelkie kryzysy, konflikty i zachowania agresywne, podejmują działania wychowawcze i profilaktyczne, stosują obowiązujące procedury bezpieczeństwa. Jednak po atakach, z którymi do tej pory nie mieliśmy do czynienia, musimy też wprowadzić nowe rozwiązania. Zaapelowaliśmy do władz o pilne stworzenie systemowego wsparcia szkół, nauczycieli i pracowników oświaty, przedstawiając konkretne propozycje rozwiązań systemowych i wielopłaszczyznowego wsparcia – zapewnia Kaszulanis.

Z kolei jak podkreśla Magdalena Lipińska, specjalista ds. pedagogiki specjalnej i resocjalizacyjnej, konsultant merytoryczny badania, fakt, że zaledwie co trzeci respondent uznaje ochronę uczniów za wystarczającą, nie przesądza o powszechnym kryzysie zaufania. Jednak pokazuje, że zapewnienia o stosowaniu procedur mogą nie wystarczać. Ekspertka wskazuje również, że rodzic chce wiedzieć, komu dziecko może zgłosić przemoc, jak szybko szkoła podejmie interwencję i czy będzie monitorowała sytuację.

– Brak jasnej informacji sprzyja przekonaniu, że odpowiedzialność rozmywa się pomiędzy wychowawcą, pedagogiem i dyrekcją. Skutkiem mogą być spory z placówką, a przede wszystkim rezygnacja uczniów ze zgłaszania krzywdzenia. Wiarygodność szkoły buduje się tym, co robi po zgłoszeniu zagrożenia, a nie samą deklaracją, że bezpieczeństwo jest priorytetem – uzupełnia Lipińska.

Z kolie zdaniem Michała Pajdaka, współautora badania z platformy ePsycholodzy.pl, najważniejszą kwestią, której nie pokazuje sama statystyka, jest różnica między zdarzeniami odnotowanymi przez szkołę a tym, czego na co dzień doświadczają uczniowie. Ekspert dodaje, że ponad 54% ocen negatywnych rodzi pytanie, czy szkoły dostrzegają wszystkie zagrożenia odczuwane przez dzieci. Przypomina też, że przemoc nie musi zaczynać się od bójki czy interwencji policji. Może przyjmować postać regularnego zastraszania, wymuszania określonych zachowań, upokarzania albo gróźb wypowiadanych poza zasięgiem nauczycieli.

– Takie zdarzenia mogą nie trafiać do oficjalnych rejestrów. Dlatego niska liczba skarg nie może być automatycznie przedstawiana jako dowód wysokiego poziomu bezpieczeństwa. Jednym z najsłabszych punktów każdego systemu ochrony jest milczenie otoczenia. Jeśli uczniowie są przekonani, że zgłoszenie niczego nie zmieni albo obawiają się napiętnowania, szkoła traci najważniejsze źródło wczesnych informacji. Nie wystarczy więc sama możliwość rozmowy z wychowawcą. Potrzebne są dyskretne kanały przekazywania sygnałów oraz jasna informacja, co dzieje się później – zastrzega Pajdak.

W opinii Magdaleny Lipińskiej, odpowiedź „raczej nie”, wskazana przez 36,2% uczestników badania, pokazuje, że istotna część krytyki nie musi wynikać z przekonania o permanentnym zagrożeniu. Respondenci mogą dostrzegać luki w ochronie uczniów, nawet jeśli oceniają wiele codziennych sytuacji szkolnych jako bezpieczne. Takie zastrzeżenia mogą dotyczyć dyżurów podczas przerw, miejsc pozostających poza bieżącym nadzorem, reakcji na zastraszanie czy współpracy z rodzicami.

– Nie mamy jednak danych pozwalających ustalić, które z tych czynników decydowały o odpowiedziach. W praktyce to właśnie powtarzające się, pozornie drobne zdarzenia bywają sprawdzianem systemu. Wyzwiska, popychanie, groźby i izolowanie ucznia nie powinny być traktowane jako nieodłączny element dorastania. Jeśli szkoła reaguje dopiero na widoczne obrażenia, interwencja następuje zbyt późno. Warto zatem pytać, czy nauczyciele konsekwentnie rozpoznają przemoc i czy po zgłoszeniu ktoś sprawdza, czy rzeczywiście ustała – komentuje Lipińska.

Poproszona o rekomendację dla szkół, Magdalena Lipińska wskazuje na konieczność przeprowadzenia audytu praktycznego działania procedur. Od sierpnia 2024 r. te placówki mają obowiązek stosowania standardów ochrony małoletnich, natomiast o skuteczności decyduje ich realizacja. Rozmówczyni podkreśla, że każda szkoła powinna mieć jasną ścieżkę zgłaszania przemocy, określony czas reakcji, osobę odpowiedzialną za sprawę i zasadę ponownego sprawdzenia sytuacji poszkodowanego ucznia.

– Równolegle potrzebne są szkolenia personelu, ocena miejsc i momentów podwyższonego ryzyka oraz stała współpraca z rodzicami, poradniami i służbami. Organy prowadzące powinny finansować nie tylko infrastrukturę, ale też realną dostępność pomocy psychologiczno-pedagogicznej. Warto mierzyć liczbę zgłoszeń, czas reakcji, powtarzalność incydentów oraz poczucie bezpieczeństwa uczniów. Sama liczba zgłoszeń nie jest prostą miarą zagrożenia, bo jej wzrost może oznaczać większe zaufanie do procedury – dopowiada Lipińska.

Do tego Magdalena Kaszulanis z ZNP dodaje, że ważne jest zapewnienie szkołom realnego wsparcia państwa i rozwiązań systemowych. Ekspertka wskazuje na potrzebę stworzenia systemu, który pozwoli wcześniej zauważyć zagrożenie, szybko je zgłosić, natychmiast ostrzec całą placówkę i uruchomić profesjonalną reakcję służb. Mowa tutaj np. o jednolitych i czytelnych procedurach postępowania w przypadku zagrożenia przemocą, ataku lub informacji o możliwym ataku.

– Przydatny byłby system wczesnego ostrzegania pozwalający nauczycielom, uczniom i pracownikom placówek bezpiecznie przekazywać informacje o groźbach oraz niepokojących zachowaniach na terenie placówki, czy system alarmowania wewnątrz szkoły, który w sytuacji bezpośredniego zagrożenia pozwoli w ciągu sekund ostrzec pracowników i uruchomić odpowiednie procedury, np. w postaci aplikacji – proponuje ekspertka ze Związku Nauczycielstwa Polskiego.

Natomiast Michał Pajdak jest zdania, że wyniki ww. badania powinny uruchomić nie tylko debatę o ochronie przed najbardziej dramatycznymi incydentami, ale również pytanie o codzienną kulturę bezpieczeństwa. Gdy uczeń widzi, że przemoc jest rozpoznawana, świadek może bezpiecznie ją zgłosić, a interwencja przynosi efekty, łatwiej przerwać zagrożenie.

autor/źródło: MondayNews

Nowe ogłoszenia
Zapytaj o cenę

Telewizor Toshiba

3 dni temu · AGD, RTV i Elektronika

Monter, Spawacz, Operator Cnc Płock

3 dni temu · Dam Pracę

20.500 zł

Sprzedam

5 dni temu · Motoryzacja

Kasjer - Sprzedawca

20 października · Dam Pracę

Dodaj ogłoszenie
Napisz do nas Zaproponuj temat Dodaj ogłoszenie