Dla ucha, duszy i oczu…
Po raz kolejny pałac w Sannikach pokazał swe wszechstronne artystyczne oblicze. Koncert fortepianowy przeplatany słowami wieszczów dał odskocznie od codzienności. Chwilę później nastąpiła odsłona sztuki, tym razem na płótnach.
Mocnym uderzeniem w fortepianową klawiaturę zaznaczyła swą obecność w sannickim pałacu młoda ukraińska pianistka. Mówi się, że Dianę Ostrolutskayą charakteryzuje wyjątkowo indywidualny styl gry, którego nie da się pomylić z niczyim innym. Rzeczywiście tak jest – wyjątkowo ekspresyjna gra, to dowód na to, że Diana Ostrolutskaya zatraca się w muzyce, gdy siedzi przy fortepianie. Usłyszeliśmy Walca As-dur, Fantaisie-Impromptu cis-moll i Sonatę b-moll Fryderyka Chopina, Marzenia miłosne Ferenca Liszta, Allegro h-moll Roberta Schumanna i Taniec węgierski Johannesa Brahmsa.
Pianistce towarzyszył Maciej Robakiewicz, który zaprezentował tchnące patriotyzmem utwory Juliusza Słowackiego, Adama Mickiewicza i Cypriana Kamila Norwida. Koncert zakończyły owacje na stojąco. A potem, w kuluarach słychać było szepty – takie piękne, długie utwory i wszystko mówił z pamięci.
Po koncercie Monika Patrowicz, dyrektor Europejskiego Centrum, zaprosiła na otwarcie wyjątkowej wystawy. Już sam tytuł sugeruje tematykę obrazów i rzeźb - Cena wolności. Artyści z kręgu grupy ROTA i Okręgu Warszawskiego Związku Polskich Artystów Plastyków oraz artyści niezależni stworzyli sztukę poświęconą idei niepodległości, patriotyzmu szeroko rozumianego. Siedmioro malarzy - Łukasz Pęksa, Wojciech Noworyta, Jan Rylke, Larysa Jaromska, Danuta Suchowera, Marek Jaworski i Zbigniew Gonciarz, stworzyło obrazy symboliczne, nawiązujące do najlepszych tradycji narodu polskiego. Wystawę malarstwa dopełniły rzeźby Teresy Pastuszki-Kowalskiej i Dariusza Kowalskiego.
Piękna, słoneczna pogoda sprzyjała też spacerom parkowymi alejkami. Ustawioną na wprost głównego wejścia, pierwszą w tym roku plenerową wystawę obejrzało wiele osób. Szczególnie, że Urszula Weber-Król, historyk-regionalista z zamiłowania, uzupełniła zawarte w planszach informacje.
Prezentację pod tytułem Nie rzucim ziemi skąd nasz ród… mogliśmy urządzić dzięki uprzejmości Muzeum Marii Konopnickiej w Żarnowcu. W ten sposób przypomnieliśmy o 110. rocznicy druku „Roty” Marii Konopnickiej oraz 127. rocznicy pobytu poetki w Sannikach.
Ktoś spyta, dlaczego akurat Maria Konopnicka w Sannikach? Otóż poetka gościła tu prawdopodobnie dwukrotnie. Jej dwaj synowie związani byli z Sannikami – Tadeusz pracował w cukrowni, natomiast Jan w młynie. To właśnie z powodu Tadeusza Konopnicka przyjechała. Śmiertelnie chory Tadeusz leżał w szpitalu, funkcjonującym przy cukrowni i zrozpaczona matka przyjechała, by zabrać go do Warszawy. Był to styczeń 1891 roku. Konopnicka przewiozła syna do warszawskiego Szpitala Dzieciątka Jezus, gdzie po operacji, związanej z chorobą jelit, zmarł.
A jaki w tej wystawie jest związek Roty z Pomnikiem Grunwaldzkim, który pokazujemy na naszej wystawie plenerowej? Konopnicka napisała tekst Roty w roku 1908 jako protest w odpowiedzi na ustawę rządu pruskiego o przymusowym wywłaszczeniu Polaków z ziemi. Było też jakby ukoronowanie germanizacji Polaków. Jako pieśń patriotyczna Rota została wykonana po raz pierwszy 15 lipca 1910 r. przez chóry z całej Polski podczas odsłonięcia Pomnika Grunwaldzkiego w Krakowie. Muzykę do tekstu Konopnickiej skomponował Feliks Nowowiejski.
Obejrzyj zdjęcia
Podobało Ci się? Udostępnij!
![Dla ucha, duszy i oczu…[ZDJĘCIA]](https://static.gostynin.info/site/assets/files/122095/id-vx8gj-gostynin-dla-ucha-duszy-i.jpg)








