Autorka projektu o Gostyninie: to co tutaj się dzieje, jest niesłychane
Na czwartkowej sesji, 29 września 2016 r. na obrady Rady Miejskiej przybyła Monika Marszałek - autorka projektu na dofinansowanie unijne dla gostynińskich szkół. Autorka domaga się zapłaty za wykonaną pracę, od czego jej zdaniem uchylają się gostynińskie tutejsze jednostki samorządu.
Przypomnijmy, zdaniem Moniki Marszałek z Płocka, przedsiębiorcy, prowadzącego działalność gospodarczą, zaniedbanie gostynińskiego magistratu sprawiło, że część pieniędzy unijnych z konkursu 10.1.1 tj. na kształcenie i rozwój dzieci i młodzieży, nie trafi do gostynińskich szkół. Największą winę ponoszą za to według niej były wiceburmistrz oraz były już pracownik Urzędu Miasta. W projekcie znalazły się tylko dwie z czterech zgłoszonych szkół, tj. SP 1 i Gimnazjum nr 1. Trzecia placówka, tj. Gimnazjum nr 2, jak poinformował Robert Mokok odpowiedzialny w Urzędzie Miasta za pozyskiwanie środków unijnych, do projektu dołączyć ma w listopadzie, natomiast „trójka” najprawdopodobniej nie zdoła wyrobić się w terminie z przygotowaniem aplikacji. Za niedopatrzenia winę na siebie wziął burmistrz Paweł Kalinowski, który wówczas przebywał na urlopie.
Sama Monika Marszałek jest natomiast bardzo rozgoryczona, jak potraktowano jej wysiłek i pracę, który włożyła w przygotowanie projektu. Po wykonaniu telefonu z gratulacjami, tuż po ogłoszeniu listy przyznanych projektów, usłyszała ku swojemu zdziwieniu: - Jeden z pracowników Urzędu Miasta Gostynina, który już nie pracuje, dość stanowczo poinformował mnie, abym nie wychylała się z tym tematem i pozwoliła urzędowi pracować. Żadna ze szkół na koniec wakacji nie znała oficjalnego stanowiska Urzędu Miasta o tym projekcie.
Monika Marszałek twierdzi, że do dzisiaj nie otrzymała zapłaty za wykonaną pracę, nie może także wystawić faktury, gdyż nikt nie zawarł z nią umowy pisemnej.
W pewnym momencie swoich prac poinformowała byłego wiceburmistrza, że od teraz jej działania przestają mieć znaczenie marketingowe i oczekuje zawarcia umowy odpłatnej, aby kontynuować pracę: - Burmistrz Pachniewski obiecał ustosunkować się w ciągu 2 dni a sprawa zostanie załatwiona pozytywnie, byleby nie przerywać prac – powiedziała koordynatorka.
- Urząd Miasta, pan Pachniewski przyjął tą propozycję, byliście pomysłodawcą. Po zaproszeniu urzędu gminy, państwo zdecydowaliście, że Urząd Gminy przejmuje obowiązki jako lider – powiedziała Monika Marszałek.
- Kiedy sprawy zaczynały iść nie tak, nie pozwalano mi się skontaktować się z burmistrzem (Kalinowskim – przyp. red). Kiedy doszło do spotkania, przyznał, że nic nie wie na ten temat. – dodaje Monika Marszałek w rozmowie z redakcją gostynin.info, nawiązując do momentu powrotu z urlopu burmistrza.
- Nikt się nie uchyla od tego, co wykonała pani Marszałek. Jeśli wójtowie podejmą decyzje, że trzeba zapłacić, nie uchylimy się od obowiązku – powiedział Paweł Kalinowski, dodając, że przy podejmowaniu współpracy z różnymi firmami Urząd Miasta oczekuje załatwienia spraw formalnych – podpisania umowy.
- Często takie pracę przyjmujemy jako wolontariat – stwierdziła sekretarz Hanna Adamska.
- To, co się tutaj dzieje, a proszę mi wierzyć, mam doświadczenie w koordynowaniu projektów 10 lat, to jest niesłychane. Takiej postawy jednostki samorządu jak w Gostyninie, nie widziałam nigdy i do tej pory nie zdarzyło mi się, aby nie zapłacono mi za wykonaną pracę. Z innymi samorządami, nie było problemu, z żadną jednostką. Nie słyszałam nigdy tak absurdalnej argumentacji, jaką posłużyła się pani sekretarz na sesji. Pracuje z burmistrzami, panami starostami i nie jest to problem żeby zapłacili mi za pracę. Tutaj jedynie takie są – skomentowała po sesji rady miejskiej redakcji gostynin.info Monika Marszałek.
Podobało Ci się? Udostępnij!