1000 odsłon Informacje 3 czerwca 2022, 12:43,

Lucuś w śmiertelnych objęciach neuroblastomy


Pomóżmy, nie ma czasu do stracenia!


Lucjan Sołtys ma 13 miesięcy. Chłopiec cierpi na bardzo ciężką chorobę neuroblastomę IV stopnia.



Link do zbiórki: Lucjan Sołtys - zbiórka charytatywna | Siepomaga.pl

13.04.2021 roku na świat przyszedł nasz ukochany i przez wszystkich wyczekiwany mały promyczek – Lucjan. Radość, która nam wtedy towarzyszyła była niesamowita. Syn od razu zaczął zarażać uśmiechem. Mało płakał, głośno się śmiał i zaczepiał wszystkich dookoła.

Ze względu na wcześniejsze straty ciąż – chuchaliśmy i dmuchaliśmy na nasz mały skarb. Liczne badania i kontrole u lekarzy – neurologa, neurologopedy, pediatry, fizjoterapeutów... Sprawdzaliśmy wszystko! Niestety, jak się później okazało - to nie wystarczyło…

Od drugiego miesiąca życia Lucek regularnie uczęszczał na rehabilitację ze względu na słabe mięśnie brzucha, które powodowały jego powiększenie. Wtedy też wykonaliśmy synkowi USG kontrolne, które wykazało, że wszystko jest w porządku. Byliśmy więc spokojni... 

Po roku rehabilitacji, kiedy powoli szykowaliśmy się do jej zakończenia, fizjoterapeutka zasugerowała, aby ponowić USG, ponieważ brzuszek mimo intensywnych ćwiczeń wciąż się nie zmniejszył... Zgodnie z zaleceniem udaliśmy się do szpitala. 

Przy pierwszym badaniu lekarz zobaczył nieprawidłowość, którą nazwał „pętlą jelitową”. Powiedział, że to raczej nic poważnego i zalecił kontrolę u radiologa dziecięcego. To uśpiło naszą czujność. Byliśmy pewni, że wszystko będzie dobrze i lada moment uda nam się wrócić do dawnego życia... 

Niestety, tak się nie stało.

2 maja 2022 - tę datę będę pamiętać do końca życia. Środek majówki, wizyta umówiona na godzinę 20.00... I choć podczas badania Pani doktor milczała, jej smutne oczy mówiły wszystko - coś jest nie tak. Po 20. długich minutach wstała i powiedziała: „Musicie natychmiast jechać do szpitala! Niestety, podejrzewam raka wątroby”. Nogi się pod nami ugięły. Mieliśmy ochotę krzyczeć z niemocy i zdezorientowania! Bo przecież to nie może dotyczyć naszego syna! On jest jeszcze za mały na takie cierpienie... Zbyt mały na śmierć...

Później już wszystko działo się ekspresowo.

Przyjęcie do Przylądka Nadziei we Wrocławiu – USG, rezonans, rentgen, punkcja i masa innych wyczerpujących badań… Lekarze wciąż powtarzali: "Proszę nie płakać, przecież jeszcze nic nie wiemy – to nie musi być nic poważnego." Jednak intuicja matki nie zawodzi... 

Kilka dni później zostaliśmy wezwani do pokoju lekarskiego. Teraz już śmiało mogę powiedzieć, że złe informacje czuje się w powietrzu. Padła diagnoza: neuroblastoma IV stadium z przerzutami do wątroby, trzustki, kości, krwi... A potem: "Nie wiem, czy Państwa synek przeżyje. To bardzo ciężka choroba." Nie życzę najgorszemu wrogowi, aby kiedykolwiek usłyszał takie słowa... Ból, jaki wtedy czuliśmy, był tak palący, że nie mogłam nic powiedzieć, ani złapać oddechu. Jedyne, o czym myślałam to żeby stamtąd wybiec i przytulić mojego syna.

Długo nie mogliśmy się pozbierać po tym, co usłyszeliśmy. Mijały dni, a my wciąż żyliśmy jak w koszmarze. Wiedzieliśmy jednak, że nie możemy się poddać! 

Gdy minął pierwszy szok, zaczęło się działanie... 

Zaczęliśmy rozpaczliwe poszukiwania klinik i szpitali w całej Europie, które specjalizują się w leczeniu tego typu chorób. W ten sposób trafiliśmy na miejsce, które stało się naszym światełkiem w tunelu.  Skontaktowaliśmy się z kliniką w Barcelonie i profesorem Mora, który jest najlepszym specjalistą w dziedzinie neuroblastomy na świecie! On zobaczył szansę dla naszego dziecka! 

Niestety, aby doszło do leczenia, musimy zebrać potwornie wysoką sumę - około 1,5 miliona złotych! W dodatku mamy mało czasu... Stawka jest jednak największa – życie dziecka!

Prosimy więc wszystkich o pomoc, o to, by razem z nami ratować naszego malutkiego synka! On ma dopiero roczek i całe życie przed sobą! Nie zdążyłam go jeszcze nauczyć samodzielnie jeść, jeździć na rowerku i bawić się w chowanego... 

Nie mogę pozwolić na to,  aby mój synek nie doczekał swoich 2. urodzin... Błagam, pomóż! 

Rodzice 

autor/źródło: Redakcja gostynin.info

Podobało Ci się? Udostępnij!

Napisz komentarz

Dodaj ogłoszenie