Wywiad w scenerii Tumskiego Wzgórza przeprowadzili redaktorzy Dominika Figurska oraz Aleksander Wierzejski.
Rozpoczął się od... wyjaśnienia widzom zbieżności imion i nazwisk nadleśniczego i jego syna Jacka, który jest zagorzałym sympatykiem partii Prawa i Sprawiedliwości oraz redaktorem i felietonistą Gazety Polskiej i portalu niezalezna.pl: - Zbieżność nie jest przypadkowa, jestem ojcem redaktora Jacka Liziniewicza. Junior ma jeszcze Antoni na drugie, ja mam tylko jedno imię – powiedział nadleśniczy Liziniewicz.
W dalszej części mowa o lasach kompleksu promocyjnego Lasów Gostynińsko-Włocławskiego Parku Krajobrazowego oraz bobrach, które wywołują szkody w lasach. Jakie są problemy w Nadleśnictwie Gostynin – pytała redaktor Figurska: - Jak były małe województwa, to był najmniej lesisty region całej Polski – powiedział nadleśniczy.
Pytania padły także o wycince lasów w Puszczy Białowieskiej, spowodowanej jak tłumaczy to Ministerstwo Środowiska, plagą kornika. Przeciw wycince protestują przedstawiciele środowisk obrońców przyrody, których jednak nazywa się "eko-terrorystami": - Biologię kornika żeby poznać, ludzie lata trawili na tym i ktoś pstryknięciem palców mówi teraz będzie inaczej, teraz będzie po mojemu. Nie wiem, czy to jest odpowiedzialne, czy to jest mądre i w moim przekonaniu jest to ze wszech miar szkodliwe. Mam tam kolegów i współczuje, że muszą znosić te wszystkie upokorzenia – skomentował Jacek Liziniewicz decyzję Trybunału Sprawiedliwości Unii Europejskiej, nakazującą natychmiastowe wstrzymanie wycinki lasów w kompleksie i Parku Narodowym, wpisanym na listę UNESCO - Puszczy Białowieskiej.
- Nie można marnować pracy kilku pokoleń dla czyichś widzimisię. Oczywiście, że puszcza jest cierpliwa, jeśli byśmy opuścili czy Płock czy Warszawę, to po 100 latach tam las też będzie. Puszcza się sama zadomowi, przyjdą zwierzęta, przyjdą rośliny, tylko czy o to w tym wszystkim chodzi – dodał Liziniewicz.
Wywiad do obejrzenia: