Artykuł partnerskiPopularny: 700 odsłon7 kwietnia, 14:01,

Pomyśl dwa razy, zanim kupisz takie auta!

Pomyśl dwa razy, zanim kupisz takie auta!

Zakup pewnych typów pojazdów może być bardzo ryzykowny

Każdy producent ma w swojej historii bardziej i mniej udane modele. Ale tym razem nie o tym – tym razem o całych grupach aut, których zakup jest z różnych powodów ryzykowny. I żeby było jasne: to nie znaczy, że ich nie warto kupić, ale na pewno warto do tematu podejść ostrożniej niż zwykle.


Tuning niewiadomej kategorii

Wiele tuningowanych aut to naprawdę piękne pojazdy, warte zresztą niemało, ale zdecydowana większość wszystkich, które można kupić po tuningu, to jednak nie ta klasa. Problemów z takimi samochodami może być kilka. Pomijamy nawet te dość oczywiste, jak chip-tuning przez wpięcie opornika, który nawet, Jeśli działa, to i tak nie jest wyrównany hamulcami. To jeszcze nic. Gorzej, jeśli w grę wchodzi zawieszenie obniżane drewnianymi bloczkami, koła wystające poza obrys albo jakieś garażowe modyfikacje lamp. Część z tych problemów zostanie oczywiście szybko wychwycona, ale część niekoniecznie, a odkryte za późno mogą na przykład oznaczać brak możliwości uzyskania odszkodowania.

Nie oszukujmy się też: tuning to naprawdę droga zabawa i jeśli widzisz auto, którego wyjściowa wartość to 10 tysięcy złotych, to po tuningu nie będzie ono kosztowało 12, a raczej od 20 w górę. Przy niewielkim wzroście cen istnieje spore ryzyko, że całe to przedsięwzięcie to tylko druciarstwo. Tu warto zresztą odwołać się do bestvin.pl, żeby zobaczyć, co oryginalnie w aucie było, a co jest teraz.

Auta flotowe, czyli wielka niewiadoma

Parę lat temu czymś absolutnie normalnym było, że w autach flotowych wycinane były DPF-y lub katalizatory. Dziś to rzadsza praktyka, ale oczywiście się zdarza. Sęk w tym, że nie było to robione tak bezczelnie, jak w autach prywatnych, czyli metodą gumówka-rura, a zostawała na miejscu puszka i braki wycenione na kilka tysięcy złotych stwierdzane były dopiero później.

Innym problemem jest wręcz systemowe cofanie liczników za każdym razem przed przeglądem. Skoro auto ma „opiekuna”, to taką rzecz nietrudno zrobić. W leasingowych jest to rzadszy proceder, ale przy flocie własnościowej cały czas się zdarza, że auto robi w rok, dajmy na to, 30 tysięcy, jest cofane o 15, jedzie na przegląd ze stanem +15 i kończy służbę z przebiegiem o połowę mniejszym od faktycznego. Czegoś takiego może nie wykryć nawet najlepszy raport.

Komisowe po długim postoju

Od obu powyższych wariantów gorszy jest zakup auta komisowego, które stoi niejeżdżone od kilku miesięcy. Właściciele komisów zwykle robią wszystko, żeby rotacja była dość duża, bo przecież na tym zarabiają. Jeśli samochód wstawiony w komis od pół roku nie znalazł nabywcy, to najpewniej gdzieś tam jest problem. Oczywiście obejrzeć warto, ale często i to będzie trudne ze względu na wyczerpany akumulator czy zastane płyny. Generalnie – czujność zalecana.

W przypadku aut prywatnych kilkumiesięczny postój jest jeszcze bardziej alarmujący, bo kto ma tyle miejsca, żeby trzymać niejeżdżone auto? Chyba że to cabrio albo kamper, ale zakup takich modeli to już duże wyzwanie i bez dodatkowych utrudnień.

Podsumowanie

Zakup pewnych typów pojazdów może być bardzo ryzykowny. Być może będzie to świetna okazja, a być może skarbonka bez dna – na pewno nie da się tego orzec na pierwszy rzut oka, więc dogłębna analiza dokumentów, raportów, a później wnikliwe oględziny u mechanika to konieczność.

autor/źródło: carvertical.com

Podobało Ci się? Udostępnij!

Napisz komentarz

Dodaj ogłoszenie