ponad 10000 odsłonInformacje4 marca 2016, 08:04,

Żona Trynkiewicza: "planujemy dziecko z Mariuszem". Nie przeszkadza im pobyt w Zalesiu

Żona Trynkiewicza: "planujemy dziecko z Mariuszem". Nie przeszkadza im pobyt w Zalesiu

Udostępnij na Fb. To zainteresuje Twoich znajomych


W pierwszych dniach marca do księgarń w całej Polsce trafiła książka Justyny Kopińskiej "Polska odwraca oczy". W głośnej publikacji zawarte zostały obszerne relacje kilku ciekawych faktów z pobytu Trynkiewicza w Gostyninie, w tym relacje jego żony Anny.



Mariusz Trynkiewicz po odbyciu kary odbywa leczenie w ośrodku w Gostyninie. Został skazany za gwałt oraz morderstwo czterech chłopców ­ jedenastoletniego Tomka, dwunastoletnich Krzysia i Artura oraz trzynastoletniego Wojtka

Sąd, na podstawie ustawy o postępowaniu wobec osób stwarzających zagrożenie (tzw. ustawy o bestiach), uznał Trynkiewicza za osobę stwarzającą zagrożenie i nakazał jego izolację w zamkniętym ośrodku. Trafił do specjalnie przygotowanego Regionalnego Ośrodka Psychiatrii Sądowej w Gostyninie przy ul. Zalesie.

W ubiegłym roku, dość niespodziewanie, zaczęły wśród lokalnej społeczności pojawiać się plotki i domysły, odnośnie ślubu, jaki miał nastąpić w murach ośrodka.

O sprawie rozpisywały się media, między innymi Dziennik Łódzki, który zamieścił krótki dialog z tajemniczą kobietą, która miała zjawić się w Gostyninie: "Wkrótce po osadzeniu w ROPS bestię zaczęła odwiedzać tajemnicza, młoda kobieta. ­ Gdy wsiadła na dworcu i poprosiła o zawiezienie do ośrodka psychiatrii, dopytałem, czy chodzi jej o ośrodek, gdzie siedzi pedofil i morderca Trynkiewicz ­ mówi anonimowo taksówkarz z Gostynina. ­ Odburknęła mi wtedy, żebym tak nie mówił, bo ona go kocha".

Ślub miał miejsce 30 października 2015 r. o czym dowiedzieć się można z publikacji "Polska odwraca oczy".

Postanowiliśmy przybliżyć czytelnikom najistotniejsze i najciekawsze fragmenty książki, która powinna rozwiać wszelkie pogłoski o domysły, które od jakiegoś czasu szerzyły się wśród gostynińskiej społeczności:

­ Według rankingu Google najczęściej zadawane w Polsce pytanie w ciągu ostatnich dwóch lat to: „Gdzie jest Mariusz Trynkiewicz?” ­ zaczyna się pierwszy rozdział pt. "Spokojny sen Anny".

Kolejne fragmenty opisują szczegółowo wydarzenia za murami ośrodka:

– Gdy po raz pierwszy czytałam list od Mariusza, poczułam takie ciepło, jakby ktoś wrzątek na papier wylał i zanurzył mnie w cichym i spokojnym śnie – mówi mi Anna (...) – Ten spokój czuć w nim cały czas – gdy maluje, nuci, rozmawia. Najpierw poznała go moja przyjaciółka, socjolog, która badała przestępców skazanych wcześniej na karę śmierci. Zrobił na niej ogromne wrażenie.

Gdy mówiła, że jest delikatny, inteligentny i ma takie przenikliwe erotycznie spojrzenie, poczułam dreszcz. Zauważyłam, że jej się spodobał. Mówiła, że dawno nie spotkała mężczyzny, który słucha całym sobą i zależy mu na drugiej osobie. Był rok 2010. Ja też nie spotykałam na co dzień takich mężczyzn, czułam się samotna i brakowało mi szczerej rozmowy. Napisałam list do Mariusza. Pisałam głównie o sobie. O tym, że jestem w trakcie rozwodu, nie mam wielu przyjaciół, wolę stać z boku, bo nie ufam ludziom. Zwracałam się do niego „proszę pana”.

Odpisał od razu. List na kilka stron, bo on jest takim kochanym gadułą. Przeszedł na „ty”, opisywał filmy przyrodnicze i przygodowe, pisał o malarstwie, muzyce rosyjskiej. Później zaczął przysyłać mi wiersze"

Kolejne zdania opisują, jak wygląda codziennie życie osadzonego w Gostyninie: "W Strzelcach Opolskich mogłam odwiedzać Mariusza raz w miesiącu. Odkąd jest w Gostyninie możemy spotykać się, kiedy tylko chcemy. Rozmawiamy też pięć razy dziennie. Mariusz dzwoni o ósmej dziesięć, trzynastej dwadzieścia, siedemnastej, dziewiętnastej i dwudziestej trzydzieści.

Wiemy nawet, o której porze chodzimy na siku. Mówimy o sprawach codziennych, Mariusz pomaga mi w wychowaniu córki, bo był nauczycielem i świetnie zna się na dzieciach"

"Wszystko się zmieniło, gdy dwa lata temu powiedziałam mu o Mariuszku. Usłyszał nazwisko Trynkiewicz i od razu powiedział: „Dla takiego człowieka to tylko kula w potylicę”. Więcej się do niego nie odezwałam i choćby mnie przepraszał, to tego nie zrobię. Takich słów nie można wybaczyć!" ­ Anna relacjonuje na łamach książki, sytuacje gdy jej ojciec dowiedział się, że planuje związek z Trynkiewiczem.

Dziecko w planach

W kolejnych zdaniach Anna wspomina o wyjątkowym dniu w murach ROPS: "Teraz planujemy dziecko z Mariuszem. Na razie widzenia są w obecności strażników, więc nie mogliśmy skonsumować związku w pełny sposób, ale to jest wisienka na torcie.

A mówiąc o torcie – na naszym ślubie był pyszny tort kawowy. Moja teściowa przywiozła też roladę śmietankową oraz serniczek. Dyrektor ośrodka w Gostyninie stanął na wysokości zadania.

Oddał nam na uroczystość salę widzeń. Był stół nakryty zielonym obrusem, a przed nim ustawione krzesełka. Moim świadkiem była ta koleżanka socjolog, która poznała mnie z mężem, a teraz wspiera nasz związek. Drużbą Mariusza był jej chłopak. Za nimi siedziała teściowa. Mama ma osiemdziesiąt dwa lata i chore serce. Dzwonią do siebie z Mariuszem regularnie, ona przesyła mu paczki, ale rzadko go odwiedza. 

Przed ślubem nie widzieli się od półtora roku. Wzruszyłam się, gdy padli sobie w ramiona. Mariusz pięknie wyglądał w czarnych spodniach i śnieżnobiałej koszuli.(...)

Kierownik ochrony oraz strażnik stali przy drzwiach do sali. To było najpiękniejsze, bo zwykle stoją tuż obok nas. Nie zdajesz sobie sprawy, jaka to ulga, gdy klawisz nie słyszy każdego twojego słowa. Pani z urzędu stanu cywilnego była bardzo miła, nawet uściskała mamę. Po ślubie siedzieliśmy sobie przy stole jak w kawiarni. Mama powtarzała, jak bardzo jest szczęśliwa, że Mariusz wreszcie się ustatkował. Mówiła, że teraz może już spokojnie odejść z tego świata, bo wie, że zaopiekuję się Mariuszem."

Anna, co potwierdza w publikacji, wspólnie planuje przyszłość ze swoim już na tę chwilę mężem: "Gdy Mariusz wyjdzie z Gostynina, weźmiemy ślub kościelny. Na razie mamy tylko cywilny, bo on nie ma bierzmowania. Takie sprawy bardzo długo załatwia się w ośrodku, a Mariusz nie znosi formalności". Anna wspomina także, że musi brać odpowiedzialność na swoje barki zarówno za córkę z poprzedniego związku jak i za Mariusza Trynkiewicza: ­ W Gostyninie podopieczni dostają tylko podstawowe wyżywienie, a mój mąż lubi sobie podjeść. Wysyłam mu różne serki, wędliny oraz nikoretki, bo nadal rzuca palenie. 

Jestem dumna z bycia panią Trynkiewicz. Jedyne, czego teraz pragnę, to, byśmy razem zamieszkali. Obecne opinie biegłych są dla Mariusza bardzo korzystne, więc mam dobre przeczucia".

W końcówce opowiadania rozdziału z autorką "Polska odwraca oczy", żona Trynkiewicza broni swojego męża i uważa, że trwa niesłuszna jej zdaniem, nagonka: " Mam żal, że Polacy są tak nieobiektywni w stosunku do mojego męża. Nawet gdyby ktoś zgwałcił czy zamordował moją córkę, to nie życzyłabym mu śmierci. Dwadzieścia pięć lat więzienia to również zbyt okrutna kara.

Przecież każdy z nas może mieć taki stan, że zabije. A człowiek po dwudziestu latach w zamknięciu staje się zwierzęciem. Wystarczy spojrzeć na pozostałych podopiecznych w Gostyninie

(...).

Twórczość Trynkiewicza

Mariusz to chyba jeden z nielicznych więźniów w Polsce, który przez cały okres zamknięcia rozwijał się i interesował wiadomościami ze świata. Teraz w ośrodku wydaje własną gazetę.

Opisuje sprawy społeczne, polityczne, prowadzi kącik muzyczny, historyczny, humor i krzyżówki.

(...)

A w Polsce do tej pory ludzie nienawidzą Mariusza, widać to po komentarzach w internecie. Bardzo przyczynili się do tego dziennikarze oraz psycholodzy, którzy publicznie mówili, że Mariusz jest psychopatą. Powinni za to odpowiadać karnie. Bo przecież nie można omawiać w telewizji szczegółów sesji z pacjentem.

Justyna Kopińska, autorka książki w wywiadzie dla serwisu onet.pl opowiada, jak dotarła do tych faktów: Informacja o tej kobiecie dotarła do mnie przez znajomych z wymiaru sprawiedliwości i kryminalistyki. To oni podali mi jej numer telefonu. Dowiedziałam się, że pod koniec ubiegłego roku wyszła za Trynkiewicza, a pod krótkimi wzmiankami w internecie pojawiło się wiele agresywnych komentarzy na jej temat. Pomyślałam, że takich spraw nie należy zostawiać tabloidom.

W książce "Polska odwraca oczy" znalazł się także rozdział o patologii, jaka panuje w Płockim więzieniu: "Nie jestem psem. Narkotykowy układ w więzieniu w Płocku". Publikacja dostępna jest także w formie e­booka jak i w księgarniach.

autor/źródło: Redakcja gostynin.info

Podobało Ci się? Udostępnij!

Napisz komentarz

Komentarze

Bela, 16 lutego 2022
Omotal ja, bo z tych listów wywnioskować że jest idealna kandydatka na otwarcie drzwi do wolności. Chory układ kobieta z jakimś problemem psychicznym wielbiaca zabójcę i zabójca w roli anioła. To się nadaje pod stałą obserwacje psychiatryczne. Jest to straszna patologia, a wypowiedź koleżanki tej Pani o oczarowaniu morderca to już top topow. Przecież wiadomo że inteligentny osobnik nawet jeśli jest morderca tym potrafi oczarować osobowością, a może tym lepiej nią czaruje, ale żeby profesjonalista się dała nabrać to już o pomstę wola. Jednym zdaniem lepiej dla chodzące po tej ziemi populacji żeby marzenia żony tego Pana się nie ziscily.
Zuzanna, 31 lipca 2018
Ta żona Trynkiewicza jest chyba też jakaś psychiczna jak on.Chce mieć znim dziecko,urodzi chłopca to będzie taki sam jak tatuś.Trynkiewicz jest Bestia i powinien dostać dożywocie mało tego powinien go wykastrować.
Iwona, 9 czerwca 2017
Ja uważam ,że ta żona jest sama autorka książki..i tyle w tym temacie
Dodaj ogłoszenie