Drugie miejsce Katarzyny Pakulskiej w Nadarzynie
W minioną niedzielę wystartowałam w kolejnej edycji cyklu Grzegorza Wajsa, Lotto Poland Bike Marathon w Nadarzynie. Trasa miała być szybka, łatwa, być chwilą oddechu przed kolejnymi, cięższymi etapami, ale w gruncie rzeczy wcale taka nie była.
Teoretycznie było płasko, jednak trasa wiodła delikatnie pod górę. Niezauważalne, ale odczuwalne. Do tego dużo krętych singli, ciągłe hamowanie i przyspieszanie. Były też odcinki, na których widoczna była ingerencja leśnych zwierząt, co z pewnością dało się we znaki. Dystans Max miał do pokonania dwie rundy, łącznie 50 km. Na każdej z nich dodatkową atrakcją był przejazd hopkami przez Żwirownię, co było fajnym elementem. Ten dzień ewidentnie nie był mój. Od startu co prawda prowadziłam, ale czułam, że będzie ciężko.
Brakowało lekkości, nogi były sztywne. Jak to mawiają: bomba nie wybiera. Trudno było utrzymać się nawet na kole, bardziej walczyłam z sobą i skupiłam się na tym, żeby jednak walczyć do końca. Tym razem wystarczyło na 2 miejsce w Open Kobiet, co wydaje się dobrym wynikiem bo na prawdę, ale ambicje jednak były większe. Broni jednak nie składam i nie pozostaje nic innego, tylko próbować dalej swoich sił na kolejnych edycjach. Kolejne starty już w najbliższy weekend: w sobotę Urszulin, w niedzielę Puławy.
Podobało Ci się? Udostępnij!