Kończy się chrust w gostynińskich lasach
Wiceminister Klimatu i Środowiska Edward Siarka poradził ostatnio Polakom, aby w dobie szalejącej inflacji w naszym kraju zbierać gałęzie w lesie na opał.
Nie trzeba było długo czekać na reakcję obywateli. Mieszkańcy z całego Mazowsza zaczęli zjeżdżać do gostynińskich lasów, aby zaopatrzyć się w bezcenne paliwo.
Pan Stanisław z Sochaczewa podzielił się z nami swoimi wrażeniami. "Macie przepiękne lasy pełne chrustu, który pali się fenomenalnie. Przyjeżdżam tutaj wczesnym rankiem kiedy leśniczy jeszcze śpi, aby nie narobić sobie niepotrzebnych problemów" - powiedział.
"Idzie lato, ale trzeba myśleć już o zimie. Boję się, że inflacja pożre nas jak smok wawelski, więc wolę dmuchać na zimne i dobrze się przygotować na ten ciężki czas. Macie tutaj super patyczki" - stwierdziła pani Genowefa, która przyjechała do nas ze swoim przystojnym narzeczonym spod Radomia.
Jak się okazuje, zaczyna już brakować chrustu w naszych lasach. Miejmy nadzieję, że sytuacja się ustabilizuje i zostanie też coś dla nas. Bądźmy czujni.
Podobało Ci się? Udostępnij!






