Pleśń i stęchlizna – z takiego lokalu muszą korzystać gostynińscy emeryci
Kilka dni temu na łamach portalu Anna Roszak poruszyła temat stanu lokalu, który przyznał burmistrz Paweł Kalinowski stowarzyszeniu zrzeszającemu emerytów, rencistów i inwalidów z Gostynina. Nasza redakcja postanowiła sprawdzić jak wygląda faktyczny stan pomieszczenia, który został przyznany do użytku emerytom.
Niestety, gorzkie słowa jakich użyła pani Anna w swym felietonie się potwierdziły. Do lokalu, który znajduje się w piwnicy świetlicy „Bartek” na ul. Jana Pawła II prowadzą strome schody będące dla schorowanych emerytów nie lada wyzwaniem. Po wejściu w oczy rzuca się w oczy pleśń na ścianie oraz duszący zapach stęchlizny.
Samo pomieszczenie, co potwierdzają członkowie stowarzyszenia jest za małe. „Mamy czasem uroczystości, przy stole może usiąść kilka osób, nasza grupa liczy kilkanaście członków. Co mamy wtedy zrobić? Jesteśmy emerytami, nie chcemy organizować hulanek. Nam jedynie potrzebne jest miejsce, gdzie będziemy mogli się spokojnie spotkać. Mieć kontakt z ludźmi, nic więcej” - powiedzieli w trakcie naszej wizyty emeryci.
Lokal użytkowy graniczy z pomieszczeniem, w którym stowarzyszenie przechowuje swoją dokumentację. W szafce na kawę, herbatę zbiera się wilgoć, szuflady na dokumenty nie można domknąć. Fakt ten jest spowodowany podtopieniem, jakie miało miejsce kilka lat temu.
Czy tak w Gostyninie ma wyglądać „Jesień życia”?
Obejrzyj zdjęcia
Podobało Ci się? Udostępnij!