Popularny: 800 odsłonInformacje14 marca, 08:15,

Policjanci przypominają: za zwierzę odpowiada właściciel

Policjanci przypominają: za zwierzę odpowiada właściciel

W ostatnim czasie gostynińscy policjanci za pomocą Krajowej Mapy Zagrożeń Bezpieczeństwa są informowani o wałęsających się bezpańskich psach. W większości zgłoszeń są to przypadki niewłaściwego nadzoru nad zwierzęciem. Przypominamy, że za zwierzę odpowiada jego właściciel, a w przypadku braku nadzoru grożą mu konsekwencje prawne.

Przewiń w dół aby czytać dalej

Udostępnij 20
W przypadku niestosowania się właściciela do przepisów jest on narażony na konsekwencje prawne


W większości przypadków zwierzęta mają swoich właścicieli, a pojawiające się „bezdomne psy” to głównie zwierzęta nie dopilnowane odpowiednio przez właściciela. Ustawa o ochronie praw zwierząt zabrania puszczania psów bez możliwości ich kontroli i bez oznakowania umożliwiającego identyfikację właściciela lub opiekuna. Zakaz ten nie dotyczy terenu prywatnego, jeżeli jest on ogrodzony w sposób uniemożliwiający psu wyjście.

W przypadku niestosowania się właściciela do zapisów ustawy jest on narażony na konsekwencje prawne wynikające z art. 77 kodeksu wykroczeń. Przepisy określają, że kto nie zachowuje zwykłych lub nakazanych środków ostrożności przy trzymaniu zwierzęcia, podlega karze ograniczenia wolności, grzywny do 1000 złotych albo karze nagany. W przypadku, gdy właściciel wałęsającego się psa jest znany, należy fakt ten zgłosić Policji, która ma prawo nałożyć mandat lub skierować wniosek do sądu o ukaranie na nieodpowiedzialnego właściciela zwierzęcia. Natomiast, gdy następstwem pogryzienia przez psa jest szkoda na osobie w grę może wchodzić odpowiedzialność za przestępstwo spowodowania lekkiego, średniego lub ciężkiego uszczerbku na zdrowiu, a nawet śmierci człowieka. A w przypadku uszkodzenia mienia odpowiedzialność karna uzależniona jest od wartości mienia.

Przypominamy, że ustawa o ochronie zwierząt wskazuje również, że ten kto utrzymuje zwierzę domowe, ma obowiązek zapewnić mu pomieszczenie chroniące je przed zimnem, upałami i opadami atmosferycznymi, z dostępem do światła dziennego, umożliwiające swobodną zmianę pozycji ciała, odpowiednią karmę i stały dostęp do wody. Zabrania się również trzymania zwierząt domowych na uwięzi w sposób stały dłużej niż 12 godzin w ciągu doby lub powodujący u nich uszkodzenie ciała lub cierpienie oraz niezapewniający możliwości niezbędnego ruchu. Długość uwięzi nie może być krótsza niż 3 m.

Zagrożenia dotyczące znęcania się nad zwierzętami bądź wałęsających się bezpańskich psów można również zgłosić policjantom za pomocą Krajowej Mapy Zagrożeń Bezpieczeństwa. Przypominamy, że mapa nie służy do informowania o zdarzeniach, które zagrażają życiu lub zdrowiu. W przypadkach konieczności podjęcia przez policję natychmiastowej interwencji, należy korzystać z numerów alarmowych - 112 i 997.

Tematy:Pies

Napisz komentarz

Popularny: 2800 odsłonInformacje13 marca, 13:54,

Szpitalne łóżko stanęło w płomieniach. Spłonął 37-letni pacjent

Szpitalne łóżko stanęło w płomieniach. Spłonął 37-letni pacjent

Do tragicznego w skutkach zdarzenia doszło we wtorek (12 marca br.) w Szpitalu Samorządowym w Kutnie. W nocy około 1:30 zapaliło się jedno z łóżek, na którym leżał pacjent. Pomimo akcji ratunkowej 37-latek nie przeżył. Sprawę bada policja oraz prokuratura.

Przewiń w dół aby czytać dalej

Udostępnij 16
Przeprowadzone przez biegłego z zakresu pożarnictwa oględziny wykazały, że na łóżku pacjenta, które stanęło w płomieniach znajdowały się papierosy oraz nadpalona zapalniczka

Mężczyzna trafił do szpitala w minioną sobotę. Leżał na oddziale chorób wewnętrznych - czytamy w serwisie polsatnews.pl.

W nocy ok. godz. 24 mężczyzna zaczął się dziwnie zachowywać. Nielogicznie się wypowiadał, chciał wyjść ze szpitala. Był agresywny. To spowodowało, że podjęto decyzję o przywiązaniu go do łóżka pasami bezpieczeństwa - informuje  Krzysztof Kopania  rzecznik prasowy Prokuratury Okręgowej w Łodzi.

We wtorek w nocy w sali, w której leżał 37-latek wybuchł pożar. W jego następstwie mężczyzna doznał poparzeń około 70% powierzchni ciała. Błyskawicznie został przetransportowany na OIOM, a następnie do placówki zajmującej się leczeniem poparzeń. Niestety, rano około godziny 9.00 stwierdzono zgon.

Przeprowadzone przez biegłego z zakresu pożarnictwa oględziny wykazały, że na łóżku pacjenta, które stanęło w płomieniach znajdowały się papierosy oraz nadpalona zapalniczka.

"Aktualnie prowadzone postępowanie, dotyczy nieumyślnego spowodowania śmierci. Niewykluczone jest, że po pogłębieniu ustaleń kwalifikacja prawna zdarzenia ulegnie zmianie"- wyjaśnia rzecznik prokuratury.


Napisz komentarz

Komentarze

eciepecie, 5 dni temu
ale że kto nie mało ma płacone za dyżur? pielęgniarka czy lekarz? bo wszystko na głowie pielęgniarki. A widziała Pani lekarza na nocnym dyżurze, żeby się zajmował pacjentami czy raczej śpią?
Maria, 14 marca
Co robiły osoby odpowiedzialne za tego pacjenta?Spały?A za dyżur płacone i to nie mało!!!
Dodaj ogłoszenie