Trzecie miejsce Kasi Pakulskiej w Skandia Lang Team Marathon
Po nie udanej dla mnie inauguracji cyklu Lotto Poland Bike w Otwocku, gdzie urwałam łańcuch, zaliczyłam upadek i nie ukończyłam wyścigu, rozpoczęłam sezon jeszcze raz. 16 kwietnia wystartowałam w Skandia Lang Team Marathon w Warszawie. Zjechały się zawodnicy i zawodniczki z całego kraju: Poznania, Gdańska, Krakowa, Rzeszowa czy Wrocławia, zatem obsada była bardzo mocna.
Trasa Medio liczyła 65 km i choć była łatwa technicznie, z przeważającymi odcinkami asfaltowymi, nie należała do najprostszych. Już od startu mocne tempo w granicach 35-40 km/h. Kluczem do sukcesu było trzymanie się mocnej grupy i nie było tu mowy o nawet chwili wytchnienia.
Do połowy dystansu trzymałam się na kole dosyć sporawego peletoniku. Tuż przed wjazdem na drugą pętlę złapał mnie chwilowy kryzys, niestety nadszedł on w najgorszym momencie trasy: na kilkukilometrowym wale, gdzie wiatr skutecznie spowalniał i odbierał resztki sił. Grupa mi odjechała i musiałam pracować sama.
Dopiero na 20 km przed metą doszła mnie kolejna grupka, z którą po zmianach po 2h i 8 minutach dojechałam do mety. Wyścig naprawdę morderczy, wiatr i tempo dały się mocno we znaki, a średnia prędkość wyścigu w moim przypadku wynosiła 30 km/h i starczyło mi to na zajęcie 3 miejsca, z niewielkimi stratami do zwyciężczyni i z 18sekundową stratą do 2 miejsca.
Ważne dla mnie jest to, że udało się uniknąć wypadku, awarii i bezpiecznie dojechać do mety, zatem pierwsze koty za płoty. Kolejny start w najbliższą niedziele na ciekawej trasie jak na mazowieckie klimaty – w Nowym Dworze Mazowieckim.
Kasia Pakulska
Obejrzyj zdjęcia
Podobało Ci się? Udostępnij!