Informacje12 września, 07:54,

Wisła przegrywa w derbach Mazowsza

Wisła przegrywa w derbach Mazowsza

Udostępnij 4
W piątkowych derbach górą była Legia Warszawa

W meczu 3. kolejki PKO Ekstraklasy Wisła Płock podejmowała na własnym stadionie Legię Warszawa. Niestety w Derbach Mazowsza lepsi okazali się goście, a decydującą bramkę zdobył Tomáš Pekhart.



Od początku spotkania swoją obecność na obcym terenie postanowili zaznaczyć Legioniści. Lewą stroną szybko ruszył Filip Mladenović, który wypatrzył Tomáša Pekharta. Strzał Czecha okazał się jednak nieudany. Chwilę później szarżującego Luquinhasa ubiegł Alan Uryga, a spod pressingu świetnie wyszedł zwodem Krzysztof Kamiński. Bramkarz mógł się wykazać raz jeszcze kilka minut potem. Najpierw mocnym strzałem z linii pola karnego poprzeczkę jego bramki obił André Martins, a do dobitki ruszył Bartosz Kapustka. I właśnie byłego zawodnika Cracovii znakomicie refleksem zatrzymał Kamiński. Po upływie kwadransa w końcu do głosu doszli Nafciarze. Prawą stroną pomknął Paweł Żuk, który wywalczył rzut rożny. Po zagraniu Mateusza Szwocha piłka spadła pod nogi Damiana Rasaka, ale strzał z dystansu naszego pomocnika był niecelny. Precyzji zabrakło także naszym rywalom.

Co prawda bardzo mocne dośrodkowanie Mladenovicia pewnie wypiąstkował Kamiński, ale do futbolówki dopadł Bartosz Slisz. Letni nabytek mistrzów Polski zdecydował się na strzał z pierwszej piłki, który nie zmusił jednak do interwencji golkipera Wisły. Na tę akcję płocczanie odpowiedzieli jedynie ładną, miękką wrzutką z lewej strony Rasaka. Tam jednak nieskutecznie i lekko główkował Cillian Sheridan. Z czasem przeciwnicy osiągnęli optyczną przewagę, z czego użytek zrobił Pekhart - mimo że za pierwszym razem został jeszcze w ostatniej chwili zablokowany przez Damiana Zbozienia.

Niestety po pół godziny gry Czech dopiął już swego, wyprowadzając swój zespół na prowadzenie idealnym strzałem głową po krótkim słupku. Kamiński był bez szans. Goście mogli jeszcze podwyższyć rezultat, ale efektów nie przyniosły strzały głową zarówno José Kanté, jak i Williama Rémy'ego. W doliczonym czasie gry pierwszej połowy Nafciarze dwukrotnie mieli szansę na doprowadzenie do wyrównania. Najpierw niecelnie z rzutu wolnego z mniej więcej dwudziestego metra strzelał Szwoch, a następnie z woleja bardzo nieczysto próbował Filip Lesniak.

Po zamianie stron i przeprowadzeniu dwóch zmian personalnych Nafciarze od razu ruszyli do ataku. Efektem była na przykład okazja Zbozienia. Niestety obrońca główkował zdecydowanie niecelnie. Wraz z upływem kolejnych minut atakować starali się Nafciarze. Szkoda, że w polu karnym rywali nie dogadali się wprowadzony w przerwie na boisko Dawid Kocyła i Sheridan. Irlandczyk oczekiwał prostopadłego podania, podczas gdy młodzieżowy reprezentant Polski zdecydował się samemu kończyć akcję - niestety nieskutecznie. Niedługo potem z dalszej odległości mocny, płaski strzał posłał Rasak, czym do sporego wysiłku zmusił Artura Boruca. Były reprezentant Polski przytomnie odbił wówczas piłkę do boku. Gorąco było również dwukrotnie za sprawą Sheridana. Najpierw piłkę na szesnastym metrze miał Kocyła, ale młodzieżowiec postanowił pójść w drybling i przeprowadzić indywidualną, widowiskową akcję. Ostatecznie z linii bramkowej po próbie Irlandczyka wybił Slisz. Zaraz potem raz ponownie szczęścia szukał Sheridan, lecz tym razem ten strzał był już po prostu zbyt lekki.

Goście obudzili się dopiero w okolicach siedemdziesiątej minuty. Znów jednak bez zarzutu spisał się Kamiński, który uprzedził wychodzącego do dobrej górnej piłki Luquinhasa. Na kwadrans przed końcem spotkania na prawym skrzydle sfaulowany został Kocyła. Ze stałego fragmentu gry dośrodkował Szwoch, a w polu karnym najwyżej wyskoczył wprowadzony z ławki Patryk Tuszyński. Zgromadzeni na stadionie kibice widzieli już piłkę w siatce, ale nasz napastnik niestety minimalnie się pomylił! Po dłuższym czasie walki w środku pola szansę na drugiego gola mieli piłkarze ze stolicy. Na szczęście z dośrodkowaniem Mladenovicia z rzutu wolnego minęło się aż trzech zawodników, po czym na ziemię padł Kanté. Sędzia nie dopatrzył się jednak żadnego przewinienia. Ostatnie sekundy to dalszy napór podopiecznych Radosława Sobolewskiego. Niestety nie przyniósł on już żadnych korzyści i Derby Mazowsza zakończyły się jednobramkową przegraną Nafciarzy.

Następne ligowe spotkanie piłkarze Wisły Płock rozegrają dokładnie za tydzień. W piątek 18 września zmierzymy się na wyjeździe z Wisłą Kraków. Początek meczu o 20:30.

Wisła Płock - Legia Warszawa 0:1 (0:1)

0:1 - Tomáš Pekhart 30'

Wisła: 1. Krzysztof Kamiński - 33. Damian Zbozień, 2. Damian Michalski, 18. Alan Uryga - 30. Paweł Żuk (46', 9. Dawid Kocyła), 6. Damian Rasak (86', 11. Piotr Pyrdoł), 23. Filip Lesniak, 24. Ángel García Cabezali - 27. Torgil Gjertsen (46', 94. Dušan Lagator), 26. Cillian Sheridan (66', 8. Patryk Tuszyński), 14. Mateusz Szwoch (86', 28. Maciej Ambrosiewicz).

Legia: 1. Artur Boruc - 14. Michał Karbownik (66', 41. Paweł Stolarski), 44. William Rémy, 55. Artur Jędrzejczyk, 25. Filip Mladenović - 82. Luquinhas, 99. Bartosz Slisz, 24. André Martins (83', 39. Maciej Rosołek), 67. Bartosz Kapustka (83', 21. Rafael Lopes) - 20. José Kanté (69', 8. Valeriane  Gvilia), 9. Tomáš Pekhart.

Żółte kartki: Uryga, García, Szwoch - Slisz, Jędrzejczyk, Mladenović, Luquinhas.

Sędzia: Krzysztof Jakubik (Siedlce).

autor/źródło: Wisła Płock / foto: Piotr Kucza 400mm.pl

Napisz komentarz

Dodaj ogłoszenie