Wszyscy dla Wolności. "Rebelia" na ulicach Warszawy
Marsz "Wszyscy dla Wolności" rozpoczął się po godzinie 16 na Pl. Bankowym w Warszawie. Następnie przeszedł ul. Marszałkowską na Pl. Konstytucji. Na koniec głos zabrał lider KOD Mateusz Kijowski, a także byli prezydenci: Bronisław Komorowski i Aleksander Kwaśniewski oraz działacz opozycji w PRL Władysław Frasyniuk. 4 czerwca to Dzień Wolności i Praw Obywatelskich obchodzony w rocznicę pierwszych po II wojnie światowej częściowo wolnych wyborów parlamentarnych, które odbyły się w 1989 roku.
- Kochana rebelio - tak rozpoczął swoje wystąpienie b. prezydent Bronisław Komorowski. Bo podobno tak lider partii rządzącej nazwał pokojową, radosną demonstrację obywateli w dniu 4 czerwca, w dniu święta narodowego - kontynuował Bronisław Komorowski.
Pewnie chciał nas obrazić. Ale ja pamiętam, kiedy mojego ojca nazywano zaplutym karłem reakcji (ojciec Komorowskiego był żołnierzem AK). Pamiętam, gdy w okresie systemu komunistycznego byłem ekstremą, warchołem, by zniechęcić nas do drogi w imię wolności. Pamiętam także te ostatnie inwektywy wobec ludzi, którzy walczą o dobre imię polskiej wolności. Dziś jesteśmy rebelią. I dobrze! To piękna rebelia! - mówił Komorowski. - Pamiętamy moment radości, kiedy na drodze porozumienia i walki politycznej udało się uzyskać Polską wolność. Jeszcze dobrze pamiętamy ten moment startu trudnej Polskiej pracy na rzecz wolności. Pamiętamy wyrzeczenia i ból reform, ale dzisiaj wiem, że Polska jest inna, lepsza. Dzięki odwadze tych, którzy o wolność walczyli, ale również dzięki mądrości tych, którzy mimo porażki odnaleźli swoje miejsce w procesie przekształcania Polski.
To od nas zależy jaka Polska będzie w przyszłości. Życzę Państwu satysfakcji z wolności, wolność jest piękna - przemawiał Komorowski.
Aleksander Kwaśniewski dziękował "wielkim autorom wolności": Tadeuszowi Mazowieckiemu, Bronisławowi Geremkowi, Jackowi Kuroniowi, Władysławowi Bartoszewskiemu.
Szliśmy do wyborów 4 czerwca 1989 r. różnymi drogami, swoistym paradoksem jest to, że dziś tu stoimy razem na scenie. Wtedy Bronisław Komorowski nie startował, ja startowałem z list partyjnych, ale przegrałem. Mamy obowiązek świętować to, że wtedy wygrała Polska wolna i demokratyczna.
Dziś lepiej niż kiedykolwiek wiemy, że demokracja to krucha istota, że demokracja wymaga codziennej troski, wymaga naszej obecności i aktywności, wymaga naszego udziału. Demokracja zapisana w konstytucji to jedno ale demokracja, która jest w naszych sercach, codziennych zachowaniach to jest najważniejsze - powiedział Kwaśniewski.
Władysław Frasyniuk w przemówieniu na placu Konstytucji 4 czerwca nazwał "dniem wielkiej polskiej solidarności". - To jest wielki dzień, dzień polskiego zwycięstwa, niepodległości. Cieszmy się! To wasze święto! Sierpień '80 roku to zryw młodych ludzi, którzy zostali wsparci przez starszych, doświadczonych. Dziś starsi są. Trzeba nam młodych - mówił Frasyniuk, legenda "Solidarności" z lat 80.
Frasyniuk stwierdził, że jest tu miejsce także dla Jarosława Kaczyńskiego. Kiedy kończył, trzy razy krzyknął: "Jarku", a tłum odpowiedział "Zwyciężymy".
Obejrzyj zdjęcia
Podobało Ci się? Udostępnij!










